Wyświetlanie 31–40 z 1304 wyników

Jordania – gdy droga jest celem

Jolanta Suszko-Adamczewska
3 grudnia 2026 / czwartek / godz. 18:00
Biblioteka Publiczna i Centrum Kultury / ul. Nowowiejska 15
wstęp wolny

JORDANIA. GDY DROGA JEST CELEM

Pewnej zimowej nocy kupiłam bilet w jedną stronę do Jordanii.
Jedynym planem było dotarcie do tajemniczej Petry, miasta wykutego przed wiekami
w skałach.
Podczas blisko trzymiesięcznej samotnej podróży wracałam tam wielokrotnie,
spałam w jaskiniach, wędrowałam przez góry i wąwozy, poznawałam Beduinów,
pracowałam z nimi i dzieliłam codzienność poza turystycznym szlakiem.
To opowieść o spotkaniach i przyjaźniach, ciszy pustyni, byciu blisko natury oraz ludzi, którzy są z nią związani.
To także opowieść o wędrówce z osiołką Kią, o spełnianiu marzeń oraz filmowej nieprzewidywalności drogi (łącznie z epizodem bycia gwiazdką TikToka na Bliskim Wschodzie).
Historie te ilustrują autorskie fotografie i zapewniam, że choćby dla nich warto przyjść na tą prezentację.

…

Jolanta Suszko-Adamczewska – fotografka, podróżniczka i instruktorka hatha jogi.
Prowadzi warsztaty fotograficzne, prezentacje podróżnicze, wyjazdy z jogą.

Podróże były moją pierwszą miłością i to one doprowadziły mnie do świadomego fotografowania.
Fotografia, początkowo pasja, stała się moim zawodem siedemnaście lat temu. W pracy fotografa przede wszystkim zajmuję się portretem, dokumentem i fotografią sensualną. Człowiek jest zawsze w centrum mojej uwagi.
W podróżach najważniejsze jest dla mnie doświadczanie bycia w drodze – bez planów, nieśpiesznie, zawsze na własną rękę, z namiotem i blisko lokalnych społeczności.
Z aparatem przemierzałam Europę, Azję Południowo-Wschodnią, północną Afrykę, Bliski Wschód.

organizatorzy:
Biblioteka Publiczna i Centrum Kultury w Kaźmierzu
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
3 grudnia 2026 / czwartek / godz. 18:00
Poznań / Os. Fabianowo-Kotowo / ul. Fabianowo 2
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:
Stowarzyszenie Fabkowo
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty

Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania


W krainie wróżek – między stereotypami a rzeczywistością Pakistanu

Małgorzata Girek
4 grudnia 2026 / piątek
GCKSTiR / ul. Ratuszowa 10 a
wstęp wolny

Małgorzata Girek – autorka bloga podróżniczego Voyagerka, wyróżnionego nagrodą Polskiej Organizacji Turystycznej.

Z wykształcenia farmaceutka, z pasji podróżniczka, która najlepiej czuje się w drodze
i uwielbia odkrywać miejsca poza utartym szlakiem.
Dzieciństwo spędziła w Japonii, a podczas studiów mieszkała w Portugalii,
Serbii i we Włoszech.

Ponad dwa lata spędziła również w Pakistanie, gdzie miała okazję poznać codzienne życie, lokalne zwyczaje i kulturę od zupełnie innej strony. Prowadziła także trzy sezony programu podróżniczego dla pakistańskiej telewizji Discover Pakistan.

Podczas spotkania opowie o swoich doświadczeniach z życia w Pakistanie,
ciekawostkach z codzienności, różnicach kulturowych i sytuacjach,
które pozwoliły jej lepiej zrozumieć ten fascynujący, a wciąż mało znany w Polsce kraj.
To będzie opowieść nie tylko o podróżowaniu, ale przede wszystkim o ludziach,
ich zwyczajach i życiu, które często wygląda zupełnie inaczej, niż możemy sobie wyobrażać.

organizatorzy:
Gminne Centrum Kultury, Sportu, Turystyki i Rekreacji w Bojanowie
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Mój przyjaciel masaj

Ela Wiejaczka
4 grudnia 2026 / piątek / godz. 18:30
GOKiS w Kleszczewie / ul. Poznańska 2
wstęp wolny

To opowieść o Masajach dzisiaj, o zachowywanych tradycjach,
ale i zmianach, jakie zachodzą w tej społeczności.
A zatem o bolesnym przechodzeniu w dorosłość i aranżowanych małżeństwach – ale też o wyjazdach do pracy na Zanzibar i relacjach masajskich mężczyzn z białymi kobietami.
O tym, dlaczego coraz ciężej Masajom utrzymywać się z hodowli krów.
To historia o prostym, ale trudnym życiu, w które wielkimi krokami wkracza nowoczesność. O wymagającej miłości, wierze i czarnej magii.
Czy Masajowie spotykani na Zanzibarze są prawdziwi?
W jakich okolicznościach piją krew?
Czy obrzezanie dziewcząt kiedyś się skończy?
Co przyciąga do siebie Masajów i białe kobiety?
To będzie opowieść nie tylko o masajskiej społeczności,
ale i o piętnastu latach przyjaźni z Isayą.

Elżbieta Wiejaczka
Gorliczanka, ukończyła biologię, filozofię, a także etnologię i antropologię kulturową.
Od 2010 r. pracuje jako pilot wypraw, głównie afrykańskich.
W ramach pracy kilka razy zdobyła Ras Dashen, Jebel Toubkal i wielokrotnie Kilimandżaro, w czasie prywatnym wyjeżdżała na uroczystości masajskie do Tanzanii.
W 2012 r. otrzymała tytuł „Dziennikarz Obywatelski 2011”.

W 2025 r. ukończyła pracę doktorską dotyczącą długotrwałych intymnych relacji Masajów i białych kobiet, a także wydała książkę „Mój przyjaciel Masaj”, która jest zapisem jej kilkunastoletniej przyjaźni z Isayą, ale również opowieścią o tej jednej z najbardziej rozpoznawalnych grup etnicznych w Afryce.

organizatorzy:
Gminny Ośrodek Kultury i Sportu w Kleszczewie
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
4 grudnia 2026 / piątek / godz. 18:00
Biblioteka Publiczna Gminy Gołuchów / ul. Czartoryskich 47
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:

Biblioteka Publiczna Gminy Gołuchów
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Chile. ROWEREM PRZEZ PUSTYNIE ATACAMA

Marcin Korzonek
9 grudnia 2026 / środa / godz. 17:30
Biblioteka w Nowej Soli / ul. Bankowa 3
wstęp wolny

Będzie to opowieść o samotnej wyprawie przez pustynię Atacama w Chile i próbie pobicia rekordu świata w wysokości na jaką wjechał rowerzysta. W czasie 50 dni wyprawy prelegent zmagał się z przeciwnościami losu i przyrody: wiatrem, udarem słonecznym, kontuzją kolana co ostatecznie doprowadziło go do wizyty w szpitalu. W czasie prezentacji dowiemy się gdzie znajdują się największe kopalnie odkrywkowe oraz najwyżej położone teleskopy i gejzery na świecie.

Pojawił się artykuł z tej wyprawy:

https://www.national-geographic.pl/traveler/artykul/polak-wjechal-rowerem-na-5900-m-n-p-m-to-jedna-z-najwyzszych-wysokosci-jaka-kiedykolwiek-osiagnal-rowerzysta

Marcin jakub Korzonek – instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz, fotograf,
twórca portalu wRower.pl Rowery od A do Z

Świat penetruje głównie na dwóch rowerowych kołach unikając utartych szlaków z aparatem fotograficznym w sakwie. W czasie 25 lat zorganizował 19 wypraw rowerowych przez ponad 30 krajów i 9 pustyń na czterech kontynentach.
Na rowerze w 1998 roku dojechał w trzy miesiące z Wrocławia pod piramidy w Egipcie, przejechał słynną drogę Karakoram Highway z Chin do Pakistanu, w Himalajach przemierzył jedną z najniebezpieczniejszych dróg na świecie Srinagar-Leh-Manali. W 2002 roku z Jackiem Hugo-Baderem jako pierwsi rowerzyści przejechali pustynię Gobi w Mongolii. Rowerem zjechał do najniżej położonego miejsca na ziemi w Izraelu i wjechał na rekordowe 5900 m n.p.m. w Chile. W Etiopii przejechał przez najgorętsze miejsce na ziemi: pustynię Danakilską. Polskę przejechał rowerem fatbike w linii prostej z południa na północ.

organizatorzy:
Miejska Biblioteka Publiczna im. Edwarda Stachury w Nowej Soli
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
9 grudnia 2026 / środa / godz. 18:00
Ośrodek Kultury Jastrowie / ul. Poznańska 50
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:
Ośrodek Kultury Jastrowie
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Manapurna – rowerem dookoła Manaslu i Annapurny

Marcin Korzonek
10 grudnia 2026 / czwartek / godz. 18:15
Centrum Kultury Zamek / ul. Klasztorna 14
wstęp wolny

Opowieść o trzytygodniowej wyprawie rowerowej dookoła dwóch ośmiotysięczników w nepalskich Himalajach. Wysłuchamy historii o zwyczajach panujących na tych popularnych szlakach trekkingowych oraz o trudnościach, jakie napotykają rowerzyści pragnący je pokonać. Prelegent podzieli się swoimi wrażeniami i opowie o przygodach, które go spotkały, w tym o zamieci śnieżnej (cyklon Montha) na wysokości 5000 m, która sparaliżowała cały region, uniemożliwiając ruch turystyczny i prowadząc do wielu ewakuacji.

Marcin jakub Korzonek – instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz, fotograf,
twórca portalu wRower.pl Rowery od A do Z

Świat penetruje głównie na dwóch rowerowych kołach unikając utartych szlaków z aparatem fotograficznym w sakwie. W czasie 25 lat zorganizował 19 wypraw rowerowych przez ponad 30 krajów i 9 pustyń na czterech kontynentach.
Na rowerze w 1998 roku dojechał w trzy miesiące z Wrocławia pod piramidy w Egipcie, przejechał słynną drogę Karakoram Highway z Chin do Pakistanu, w Himalajach przemierzył jedną z najniebezpieczniejszych dróg na świecie Srinagar-Leh-Manali.
W 2002 roku z Jackiem Hugo-Baderem jako pierwsi rowerzyści przejechali pustynię Gobi w Mongolii. Rowerem zjechał do najniżej położonego miejsca na ziemi w Izraelu i wjechał na rekordowe 5900 m n.p.m. w Chile. W Etiopii przejechał przez najgorętsze miejsce na ziemi: pustynię Danakilską. Polskę przejechał rowerem fatbike w linii prostej z południa na północ.

organizatorzy:
Centrum Kultury Zamek
Gmina Kożuchów
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
10 grudnia 2026 / czwartek / godz. 17:00
GOK / ul. Powstańców Wielkopolskich 5
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:
Gmina Strzałkowo
Uniwersytet Trzeciego Wieku w Strzałkowie
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
11 grudnia 2026 / piątek / godz. 19:00
Ośrodek Kultury w Luboniu / ul. Jana III Sobieskiego 97
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:

Ośrodek Kultury w Luboniu
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty