Wyświetlanie 21–30 z 1304 wyników

Bieszczady. Niekończąca się podróż

Urszula Wałachowska
20 listopada 2026 / piątek / godz. 19:00
Ośrodek Kultury w Luboniu / ul. Jana III Sobieskiego 97
wstęp wolny

A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?
Brzmi pięknie, ale co mają zrobić osoby, które już tam mieszkają?
Wilki, niedźwiedzie – a może już WIELKA KOMERCJA? Jak
żyje się na polskim dzikim „wschodzie” – opowie nam Ulek.

Łatwo opowiedzieć o podróży egzotycznej, o dzikim kraju, do którego niewiele osób dociera.
A jak opowiedzieć o miejscu, który jest Twoim domem?
Bieszczady to wciąż legendarne miejsce miejsce pełne dzikości, zacofania… mieszkać tutaj to nir lada wyzwanie dla wielu. Jak sobie poradzić bez prądu, wif-fi czy lokalnego transportu?
Jak żyje się w miejscu, gdzie czas płynie wolniej, a nasz rytm wyznacza przyroda?
Można zwiedzać, podróżować, ale najprawdziwsze historie i relacje zawsze opowiedzą „miejscowi”.
Dlatego uważam, że jestem idealną osobą, by opowiedzieć o naszym niewielkim skrawku „zielonego nieba”
jakim są Bieszczady. Bo kto to lepiej zrobi, niż osoba mieszkająca tam od urodzenia?

Mam przewagę wśród podróżników…. Oni odwiedzają Bieszczady.
Odhaczają komercyjne i znane miejsca.
Opisują, tworzą relację, ale wciąż są tutaj tylko gośćmi. Ja mieszkam tutaj na co dzień.
Znam Bieszczady od podszewki, mierzę się z tymi samymi trudnościami co zwykły człowiek.
Praca jako przewodnik pozwala mi zgłębić historię tego miejsca, pozwala poznać Bieszczady „z innej strony”. Natomiast spotkania z turystami sprawiają, że tylko umacniam się w przekonaniu, że
BIESZCZADY TO MÓJ DOM.

Urszula Wałachowska – podróżnika, przewodnik górski i autorka bloga Ulek w Podróży. Pół dziennikarz – pół geograf – lub jak kto woli „dziewczyna z warkoczami”.
Od urodzenia mieszkająca w Bieszczadach, gdzie swoją pracę połączyła z pasją.
W Bieszczadach chodzi po górach, biega po lasach, morsuje przez całą zimę, a wieczorami maluje anioły na kubkach i koszulkach.
Każdą wolną chwilę spędza na podróżach.
Nie tylko tych dalszych po Europie, Azji, Afryce czy Ameryce Środkowej ale i tych bliskich… po Polsce i Bieszczadach.
Ciągle w drodze – to stwierdzenie doskonale opisuje Ulka w Podróży.

Jak sama mówi: „ kocham podróżować, niespokojna dusza podróżnika budzi się ze mną każdego dnia.
Jedno jednak wiem, choć odwiedziłam wiele punktów ma mapie świata, to nie wyobrażam sobie lepszego miejsca do mieszkania niż Bieszczady”.

Jak to ktoś kiedyś powiedział: Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

organizatorzy:

Ośrodek Kultury w Luboniu
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Góry i Przyjaciele

Krzysztof Wielicki
22 listopada 2026 / niedziela / godz. 17:00
Obornicki Ośrodek Kultury / Armii Poznań 18
??/

“Góry i przyjaciele”

To podróż po Himalajach i Karakorum, zdobywaniu 14 ośmiotysięczników. Opowieść o podróżach i wyprawach, budowaniu relacji, więzi, poczuciu życia we wspólnocie ludzi z pasją, ale też jest to opowieść, o wejściach solowych, o pokonywaniu własnych słabości i podejmowaniu ryzyka w osiąganiu celów. Góry i przyjaciele to dowód na budowanie złotej dekady himalaizmu polskiego w oparciu o pracę zespołową.
Krzysztof Wielicki – wspinacz, taternik, alpinista i himalaista,
urodził się 5 stycznia 1950 r. w Szklarce Przygrodzickiej, małej miejscowości w Wielkopolsce.
Jako piąty człowiek na ziemi zdobył czternaście ośmiotysięczników
czyli koronę Himalajów i Karakorum.
Trzy ze szczytów gór najwyższych zdobył jako pierwszy człowiek podczas zimowych wejść.
Przygodę z górskimi wędrówkami rozpoczął w harcerstwie. Tam narodziła się pasja i miłość do gór , która niezmiennie towarzyszy mu do dziś.
Czas studiów to czas pierwszych wspinaczek w Sokolikach i zdobywania umiejętności pod okiem m.in. Wandy Rutkiewicz.
Pierwsze zagraniczne sukcesy odniósł w 1973 r. podczas obozu w Dolomitach dokonując
wraz z Bogdanem Nowaczykiem pierwszego, jednodniowego przejścia drogi Via Italiano – Francese na Puenta Civetta. To otworzyło ścieżki na kolejne wyprawy w góry Kaukazu, Hindukuszu i Parmiru.
17 lutego 1980 roku Krzysztof Wielicki z Leszkiem Cichym jako członkowie narodowej wyprawy pod kierownictwem Andrzeja Zawady, dokonują pierwszego zimowego wejścia na ośmiotysięcznik, na Mount Everest.
Jest to początek polskich dokonań zimowych w Himalajach.

Zimowe wejścia na Kanczendzongę i Lhotse czynią Krzysztofa Wielickiego ich pierwszym zimowym zdobywcą.
Jest Himalaistą, który zapisał się w historii samotnych wejść na Broad Peak, Daulagiri, Sziszapangmę, Gaszerbrum II, a solową wspinaczkę na Nanga Parbat,
z podszczytowych łąk śledzili pakistańscy pasterze, jedyni świadkowie tego wyczynu.
Na początku lat 2000 rozpoczął się nowy etap w życiu wspinaczkowym Krzysztofa Wielickiego, związany z organizacją i objęciem kierownictwem wypraw wysokogórskich. Ekspedycje na K2, Nanga Parbat i Broad Peak obfitowały w emocje, sukcesy,
decyzje o wycofaniu i akcje ratunkowe.
W 2018 roku podczas próby pierwszego zimowego wejścia na K2, koordynował akcją ratunkową, w czasie której członkowie wyprawy, Denis Urubko i Adam Bielecki, uratowali Francuzkę Elizabeth Revol schodzącą z Nanga Parba, po jej wyprawie na szczyt,
w czasie której zginął Tomasz Mackiewicz.
Krzysztof Wielicki za wybitne osiągnięcia został wyróżniony wieloma prestiżowymi nagrodami. Otrzymał między innymi Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski, za zasługi dla polskiego taternictwa i alpinizmu, nagrodę Księżnej Asturii w dziedzinie sportu, Złoty Czekan, Super Kolosa za całokształt osiągnięć wspinaczkowych, a w 2001 roku został członkiem The Explorers Club.
Krzysztof Wielicki swoje historie przenosi na kartki, stając się autorem i współautorem książek. Barwna postać, niezwykły mówca, zdobywca i człowiek, który najlepiej czuje się w towarzystwie przyjaciół, w bliskości drugiego człowieka.

organizatorzy:
Obornicki Ośrodek Kultury
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


HIMALAJE CZYLI ROWEREM PRZEZ NAJWYŻSZE PRZEŁĘCZE ŚWIATA

Marcin Korzonek
26 listopada 2026 / czwartek / godz. 17:00
Mediateka - Biblioteka / ul. Pułaskiego 3
wstęp wolny

Marcin Korzonek to maniak rowerowych wypraw. Jego dzienny rekord jazdy na rowerze to 300 km. Będzie to opowieść o samotnej rowerowej wyprawie jedną z najsłynniejszych dróg na świecie – ze Srinagaru do Leh oraz z Leh do Manali. Prelegent przejechał 1300 km przez indyjską część Himalajów zwanych Małym Tybetem. Pokonał 10 przełęczy o wysokości ponad 3000m, z czego cztery mierzyły ponad 5000 m n.p.m. Wjechał na słynną przełęcz Khardong La (5360 m), która do niedawna była uznawana za najwyższą przejezdną przełęcz na świecie. W czasie spotkania dowiemy się też dlaczego ta niebezpieczna droga została utworzona przez indyjską armię i jest otwarta tylko kilka miesięcy w roku.

Marcin jakub Korzonek – instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz, fotograf,
twórca portalu wRower.pl Rowery od A do Z

Świat penetruje głównie na dwóch rowerowych kołach unikając utartych szlaków z aparatem fotograficznym w sakwie. W czasie 25 lat zorganizował 19 wypraw rowerowych przez ponad 30 krajów i 9 pustyń na czterech kontynentach.
Na rowerze w 1998 roku dojechał w trzy miesiące z Wrocławia pod piramidy w Egipcie, przejechał słynną drogę Karakoram Highway z Chin do Pakistanu, w Himalajach przemierzył jedną z najniebezpieczniejszych dróg na świecie Srinagar-Leh-Manali.
W 2002 roku z Jackiem Hugo-Baderem jako pierwsi rowerzyści przejechali pustynię Gobi w Mongolii. Rowerem zjechał do najniżej położonego miejsca na ziemi w Izraelu i wjechał na rekordowe 5900 m n.p.m. w Chile. W Etiopii przejechał przez najgorętsze miejsce na ziemi: pustynię Danakilską. Polskę przejechał rowerem fatbike w linii prostej z południa na północ.

Centrum Artystyczno – Kulturalne “Zamek”
Mediateka – Biblioteka w Krośnie Odrzańskim
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Chile. ROWEREM PRZEZ PUSTYNIE ATACAMA

Marcin Korzonek
27 listopada 2026 / piątek / godz. 18:00
CAS Tlenownia / ul. Nowa 2 / sala spotkań
wstęp wolny

Będzie to opowieść o samotnej wyprawie przez pustynię Atacama w Chile i próbie pobicia rekordu świata w wysokości na jaką wjechał rowerzysta. W czasie 50 dni wyprawy prelegent zmagał się z przeciwnościami losu i przyrody: wiatrem, udarem słonecznym, kontuzją kolana co ostatecznie doprowadziło go do wizyty w szpitalu. W czasie prezentacji dowiemy się gdzie znajdują się największe kopalnie odkrywkowe oraz najwyżej położone teleskopy i gejzery na świecie.

Pojawił się artykuł z tej wyprawy:

https://www.national-geographic.pl/traveler/artykul/polak-wjechal-rowerem-na-5900-m-n-p-m-to-jedna-z-najwyzszych-wysokosci-jaka-kiedykolwiek-osiagnal-rowerzysta

Marcin jakub Korzonek – instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz, fotograf,
twórca portalu wRower.pl Rowery od A do Z

Świat penetruje głównie na dwóch rowerowych kołach unikając utartych szlaków z aparatem fotograficznym w sakwie. W czasie 25 lat zorganizował 19 wypraw rowerowych przez ponad 30 krajów i 9 pustyń na czterech kontynentach.
Na rowerze w 1998 roku dojechał w trzy miesiące z Wrocławia pod piramidy w Egipcie, przejechał słynną drogę Karakoram Highway z Chin do Pakistanu, w Himalajach przemierzył jedną z najniebezpieczniejszych dróg na świecie Srinagar-Leh-Manali. W 2002 roku z Jackiem Hugo-Baderem jako pierwsi rowerzyści przejechali pustynię Gobi w Mongolii. Rowerem zjechał do najniżej położonego miejsca na ziemi w Izraelu i wjechał na rekordowe 5900 m n.p.m. w Chile. W Etiopii przejechał przez najgorętsze miejsce na ziemi: pustynię Danakilską. Polskę przejechał rowerem fatbike w linii prostej z południa na północ.

organizatorzy:
Centrum Kultury Czempiń
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


RAJD KONNY Z NORWEGII DO POLSKI

Anna Szamreta
27 listopada 2026 / piątek / godz. 18:00
CAS / ul. Dworcowa 27
wstęp wolny

Późną wiosną zeszłego roku wraz z moim koniem Mango oraz psem Oro wybraliśmy się na długą wędrówkę. Podczas czterech miesięcy odwiedziliśmy 6 krajów i pokonaliśmy około 2000 km.
Wystartowaliśmy z Norwegii i próbując poruszać się jak najdzikszymi trasami,
z dala od miast i autostrad, dotarliśmy do Polski.
Przeżyliśmy niesamowite przygody, poznaliśmy cudownych ludzi
i zasmakowaliśmy prawdziwego koczowniczego życia, rozkładając obozy blisko jezior,
rzek, na obfitych łąkach lub śpiąc w stajniach napotkanych po drodze.
Jadąc powolnym tempem w nieznanym nam terenie, musieliśmy ściśle ze sobą współpracować,
a sukces naszej podróży zdecydowanie zawdzięczamy zbudowaniu bliskiej relacji w naszym małym stadku.

Serdecznie zapraszam Was na wysłuchanie opowieści o naszej drodze,
o pięknych miejscach, oraz o niełatwych zmaganiach z którymi przyszło nam się zmierzyć

Bio:

Podróżniczka, trenerka koni i instruktor jazdy konnej, artystka, prelegentka.
W drodze od ponad 9 lat.
Współczesna nomada i poszukiwaczka dzikich dróg we współczesnym świecie – ostatnio przemieszczając się po Europie ze swoim koniem i psem.

organizatorzy:

Centrum Aktywizacji Społecznej w Lubawce
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Nepalskie Himalaje – rowerem dookoła Manaslu i Annapurny

Marcin Korzonek
28 listopada 2026 / sobota / godz. 18:00
Kościański Ośrodek Kultury / ul. Mickiewicza 11
wstęp wolny

Opowieść o trzytygodniowej wyprawie rowerowej dookoła dwóch ośmiotysięczników w nepalskich Himalajach. Wysłuchamy historii o zwyczajach panujących na tych popularnych szlakach trekkingowych oraz o trudnościach, jakie napotykają rowerzyści pragnący je pokonać. Prelegent podzieli się swoimi wrażeniami i opowie o przygodach, które go spotkały, w tym o zamieci śnieżnej (cyklon Montha) na wysokości 5000 m, która sparaliżowała cały region, uniemożliwiając ruch turystyczny i prowadząc do wielu ewakuacji.

Marcin jakub Korzonek – instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz, fotograf,
twórca portalu wRower.pl Rowery od A do Z

Świat penetruje głównie na dwóch rowerowych kołach unikając utartych szlaków z aparatem fotograficznym w sakwie. W czasie 25 lat zorganizował 19 wypraw rowerowych przez ponad 30 krajów i 9 pustyń na czterech kontynentach.
Na rowerze w 1998 roku dojechał w trzy miesiące z Wrocławia pod piramidy w Egipcie, przejechał słynną drogę Karakoram Highway z Chin do Pakistanu, w Himalajach przemierzył jedną z najniebezpieczniejszych dróg na świecie Srinagar-Leh-Manali.
W 2002 roku z Jackiem Hugo-Baderem jako pierwsi rowerzyści przejechali pustynię Gobi w Mongolii. Rowerem zjechał do najniżej położonego miejsca na ziemi w Izraelu i wjechał na rekordowe 5900 m n.p.m. w Chile. W Etiopii przejechał przez najgorętsze miejsce na ziemi: pustynię Danakilską. Polskę przejechał rowerem fatbike w linii prostej z południa na północ.

organizatorzy:

Kościański Ośrodek Kultury
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
1 grudnia 2026 / wtorek / godz. 19:00
GOK / ul. Kurpińskiego 27a / sala widowiskowa
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy

Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Gminna Biblioteka Publiczna w Wijewie
Wydarzenie dofinansowane ze środków Powiatu Leszczyńskiego


MAROKO. SZLAKIEM BERBERÓW

Jolanta Suszko-Adamczewska i Maciej Adamczewski
2 grudnia 2026 / środa / godz. 11:30
Centrum Kulturalno-Biblioteczne / ul. Sportowa 1
wstęp wolny

Maroko zaskakuje, zachwyca pięknem i różnorodnością krajobrazów
oraz spotkanymi po drodze ludźmi.
Podróżowaliśmy po tym kraju dwukrotnie – autostopem, samochodem
i lokalnymi autobusami, bez żadnych planów. W sumie spędziliśmy tam blisko trzy miesiące. Przemierzaliśmy góry Atlasu, gubiliśmy się w labiryntach medyn,
a w drodze na Saharę zwiedzaliśmy kasby.
Zapraszamy na opowieść, z której dowiecie się, jak wygląda targowanie się na marokańskim bazarze, jakich języków uczą się dzieci w marokańskich szkołach,
gdzie żyją makaki berberyjskie, jak pocałować wielbłąda,
kogo można spotkać w górach Atlasu Wysokiego –
i poznacie wiele innych ciekawych historii, zilustrowanych pięknymi fotografiami.

Jolanta Suszko-Adamczewska – fotografka, podróżniczka i instruktorka hatha jogi.
Fotografia, początkowo pasja, stała się jej zawodem siedemnaście lat temu.
W podróżach najważniejsze jest dla niej doświadczanie bycia w drodze – bez planów, nieśpiesznie, zawsze na własną rękę i blisko lokalnych społeczności.
Z aparatem przemierzała Europę, Azję Południowo-Wschodnią, północną Afrykę,
Bliski Wschód.

Maciej Meru Adamczewski – fotograf, podróżnik i artysta performance.
Od lat dokumentuje ludzi i miejsca, w których codzienność opowiada o sile i prostocie.
W swojej pracy łączy sztukę i coaching, wspierając tych, których spotyka,
w odkrywaniu własnej drogi i radości życia.

organizatorzy:
Gminne Centrum Kultury i Rekreacji w Krobi
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
2 grudnia 2026 / środa / godz. 18:00
Centrum Kultury i Biblioteka / ul. Wolności 6
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:
Biblioteka Publiczna MiG Centrum Kultury Pniewy
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty


Piersi w Arktyce. Żeńska eksploracja fiordów Spitzbergenu

Małgorzata Rzepecka
3 grudnia 2026 / czwartek / godz. 18:00
Poznań / Os. Fabianowo-Kotowo / ul. Fabianowo 2
wstęp wolny

W dniach 15 – 27 lipca udało nam się zrealizować rejs dwoma małymi (ok. 3 metrowymi) otwarto kadłubowymi, żaglowymi łódkami, wspomaganymi niewielkimi silnikami zaburtowymi.
Eksplorowałyśmy północną część Isfjordu na Spitsbergenie, a dokładnie Ekmanfjord i Dicksonfjord.
Obsadę dwóch łódek stanowiłyśmy my, czyli cztery szalone kobiety – Małgorzata Rzepecka, Anna Wierzbicka, Joanna Plenzler, Wiktoria Parzych.
Płynęłyśmy w składach dwuosobowych, wioząc ze sobą wszystkie niezbędne do dwutygodniowego przeżycia elementy (okrojone do minimum ze względu na bardzo ograniczoną ilość miejsca), w tym: elektronikę i mapy do nawigacji na morzu i lądzie, wyposażenie obozów czyli namioty, śpiwory, itp.., żywność i coś co nazywałyśmy szumnie „kuchnią” oraz niezbędnik naprawczy i serwisowy do łódek, silników i żagli.
W tym wszystkim udało nam się nawet upchnąć zestawy malarskie i rysunkowe czyli farby i szkicowniki oraz sprzęt tzw. „rozrywkowy” czyli krzyżówki i sudoku, bo przecież wyprawa odbywała się w ramach naszego urlopu i w momentach, kiedy nie walczyłyśmy o życie, nazywana była przez nas „wakacjami nad morzem”.
Sama wyprawa zajęła prawie dwa tygodnie, w trakcie których pokonałyśmy ok. 140 kilometrów po wodzie i lądzie, ale poprzedzona był wielomiesięcznymi przygotowaniami związanymi z opracowaniem trasy, zdobyciem i zakupem niezbędnego wyposażenia i sprzętu. Łódki powstały również w ostatnich miesiącach i niemal do ostatniej chwili były jeszcze testowane i poprawiane.
Wybór tych dwóch fiordów był nieprzypadkowy. Rzadko wpływają tam jachty morskie, są one słabo zeksplorowane i niewiele jest na ich temat szczegółowych informacji. Szansa, że spotkamy tam kogokolwiek była bardzo nikła i dzięki temu wydały nam się niezwykle kuszące. Chciałyśmy, żeby była to wyprawa w zupełną dzicz, gdzie będziemy mogły obcować z nieskażoną przez obecność człowieka przyrodą i cieszyć się z wakacyjnego dreszczyku emocji odkrywając nieznane.
Zaplanowaną przez nas trasę udało się zrealizować w 100%, a nawet w 120%, bo finalnie udało nam się dopłynąć o własnych siłach do Longyearbyen, pokonując Isfjord.

organizatorzy:
Stowarzyszenie Fabkowo
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty

Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania