Wyświetlanie 751–760 z 1188 wyników

Islandia zimą. Rowerem dookoła.

Artur Wysocki
30 października 2021 / sobota / godz. 18:00
I LO z OD (aula) - ul. Matejki 1
6 zł / młodzież free

Wspomnienia z Islandii to nie tylko opowieść o zmaganiu się z wiatrem, śniegiem i mrozem.
To także historie spotkanych ludzi, którzy przyczynili się do powodzenia wyprawy.

To około 1500 k. pokonanych samotnie na rowerze w wietrznej, zaśnieżonej czasami deszczowej Islandii.

——————————————————————

Zapiski z podróży / 20 styczeń 2019

“Dzień miał być sielanką, ale już na starcie okazało się ze całą noc padał deszcz i zmoczył część rzeczy. Połączenie śniegu i obfitego deszczu jest najgorsze z możliwych. Jeszcze dodać do tego wiatr, dodatnia temperaturę, mamy komplet do porażki. Miało być sielankowe 70 km, a zastałem kompletną klapę.

Opony zapadały się w roztapiającym się lodzie, wiatr kręcił i walił prosto w pysk. Dzień cały czas podrzucał jakiś smaczek, żeby tylko pchnąć mnie do przodu.

Kierowcy machający, pozdrawiający, napotkane renifery, Australijczyk który wyskoczył z samochodu z okrzykiem “you mad” (na marginesie zaprosił szaleńca do Australii). Z drugiej strony kładł wiatr na asfalt, deszcz wyziębiał organizm. W pewnym momencie już nie mogłem się poddać, byłem w strefie fiordów z lawinowym zboczem. Obserwowałem toczące się kule śnieżne, które lądowały na asfalcie, albo zaporach lawinowych. Tutaj rozbicie namiotu nawet nie wchodziło w grę.

Jechałem, prowadziłem, wywracałem się. Tak kilka godzin. Wiedziałem jedno, tak wyziębiony nie mogę trafić do mokrego namiotu i śpiwora. Pozostawało mi zwiększyć dystans do 100 km z “haczykiem” i dostać się do małej miejscowości Hofn nad oceanem. Normalnie powiedziałbym niemożliwe, ale nie miałem wyjścia.

Skrajnie zmęczony, wyziębnięty, pakowałem do ust kawałki energetycznych batonów, by choć trochę ogrzać organizm. Ciepła
herbata już dawno zniknęła, była tylko wspomnieniem. Przegrałem walkę z pragnieniem. Na początku szukałem źródeł, jednak poddałem się. W ciemności, przy akompaniamencie huku wiatru są ciężkie do zlokalizowania. Jak przedszkolak wpakowałem sobie garść śniegu do ust, ale tylko tyle by wytopić z niego parę łyków wody. Bez bicia przyznaję się łącznie zjadłem pewnie z 0,5 kg śniegu.

Odkryłem ze jedynym sposobem, na nie przewracanie jest metoda prowadzenia roweru na “pijaka” czyli jak na osławionym zdjęciu.

Wiatr jednak przybierał na sile. Trzeba było zwiększać nachylenie sylwetki i roweru, by miało to sens. Dosłownie czołgałem się z rowerem. Mrużyłem oczy by widzieć cokolwiek, w oddali zdawało się błyszczeć światło. Nawet nie wiedziałem co to jest. Najważniejsze, że daje jakąś szanse. Okazało się wejściem do tunelu. Ten niestety, był starego typu, czyli nie ogrzewany. Dawał schronienie, ale bez ciepła.

Przejechałem tunel. Stałem przy wyjeździe, w rozterce. Miałem do pokonania 13 km, które mogły się okazać kilku godzinna przeprawą. Los był jednak łaskawszy, oszczędził mi pod koniec dnia walki. Uznając, że dzisiejsza lekcja pokory byłą wystarczająca.

Mam na tej wyprawie Anioły które czuwają nade mną, a właściwie kilka i istnieją naprawdę. Na codzień mieszkają w Rydnafjordur i stąpają po ziemi. Dzięki nim znalazłem schronienie w malutkim Kościółku / na zaproszenie.

Wsłuchuje się w huk wiatru który niesie ocean, i staram się ogrzać wyziębiony organizm. Ten dzień to nauczka, ale dobra nauka.”

pozdrawiam Artur Wysocki

Organizator:
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty

Inicjatywa dofinansowana ze środków Gminy Wschowa

Mecenat:
Bank Spółdzielczy we Wschowie

Wsparcie:

Piekarnia Gierczak
Kaja Komputer

I Liceum Ogólnokształcące z Oddziałem Dwujęzycznym im, T. Zana we Wschowie


Rowerem dookoła Islandii zimą

Artur Wysocki
29 października 2021 / piątek / godz. 18:00
Muzeum Okręgowe w Lesznie / dawna synagoga / ul. G. Narutowicza 31
10 zł

Czas trwania wyprawy:
02.01.2019 / 31.01.2019

Wspomnienia z Islandii to nie tylko opowieść o zmaganiu się z wiatrem, śniegiem i mrozem.
To także historie spotkanych ludzi, którzy przyczynili się do powodzenia wyprawy.

To około 1500 k. pokonanych samotnie na rowerze w wietrznej, zaśnieżonej czasami deszczowej Islandii.

——————————————————————

Zapiski z podróży / 20 styczeń 2019

“Dzień miał być sielanką, ale już na starcie okazało się ze całą noc padał deszcz i zmoczył część rzeczy. Połączenie śniegu i obfitego deszczu jest najgorsze z możliwych. Jeszcze dodać do tego wiatr, dodatnia temperaturę, mamy komplet do porażki. Miało być sielankowe 70 km, a zastałem kompletną klapę.

Opony zapadały się w roztapiającym się lodzie, wiatr kręcił i walił prosto w pysk. Dzień cały czas podrzucał jakiś smaczek, żeby tylko pchnąć mnie do przodu.

Kierowcy machający, pozdrawiający, napotkane renifery, Australijczyk który wyskoczył z samochodu z okrzykiem “you mad” (na marginesie zaprosił szaleńca do Australii). Z drugiej strony kładł wiatr na asfalt, deszcz wyziębiał organizm. W pewnym momencie już nie mogłem się poddać, byłem w strefie fiordów z lawinowym zboczem. Obserwowałem toczące się kule śnieżne, które lądowały na asfalcie, albo zaporach lawinowych. Tutaj rozbicie namiotu nawet nie wchodziło w grę.

Jechałem, prowadziłem, wywracałem się. Tak kilka godzin. Wiedziałem jedno, tak wyziębiony nie mogę trafić do mokrego namiotu i śpiwora. Pozostawało mi zwiększyć dystans do 100 km z “haczykiem” i dostać się do małej miejscowości Hofn nad oceanem. Normalnie powiedziałbym niemożliwe, ale nie miałem wyjścia.

Skrajnie zmęczony, wyziębnięty, pakowałem do ust kawałki energetycznych batonów, by choć trochę ogrzać organizm. Ciepła
herbata już dawno zniknęła, była tylko wspomnieniem. Przegrałem walkę z pragnieniem. Na początku szukałem źródeł, jednak poddałem się. W ciemności, przy akompaniamencie huku wiatru są ciężkie do zlokalizowania. Jak przedszkolak wpakowałem sobie garść śniegu do ust, ale tylko tyle by wytopić z niego parę łyków wody. Bez bicia przyznaję się łącznie zjadłem pewnie z 0,5 kg śniegu.

Odkryłem ze jedynym sposobem, na nie przewracanie jest metoda prowadzenia roweru na “pijaka” czyli jak na osławionym zdjęciu.

Wiatr jednak przybierał na sile. Trzeba było zwiększać nachylenie sylwetki i roweru, by miało to sens. Dosłownie czołgałem się z rowerem. Mrużyłem oczy by widzieć cokolwiek, w oddali zdawało się błyszczeć światło. Nawet nie wiedziałem co to jest. Najważniejsze, że daje jakąś szanse. Okazało się wejściem do tunelu. Ten niestety, był starego typu, czyli nie ogrzewany. Dawał schronienie, ale bez ciepła.

Przejechałem tunel. Stałem przy wyjeździe, w rozterce. Miałem do pokonania 13 km, które mogły się okazać kilku godzinna przeprawą. Los był jednak łaskawszy, oszczędził mi pod koniec dnia walki. Uznając, że dzisiejsza lekcja pokory byłą wystarczająca.

Mam na tej wyprawie Anioły które czuwają nade mną, a właściwie kilka i istnieją naprawdę. Na codzień mieszkają w Rydnafjordur i stąpają po ziemi. Dzięki nim znalazłem schronienie w malutkim Kościółku / na zaproszenie.

Wsłuchuje się w huk wiatru który niesie ocean, i staram się ogrzać wyziębiony organizm. Ten dzień to nauczka, ale dobra nauka.”

pozdrawiam Artur Wysocki

organizator:
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Województwo Wielkopolskie

partner:
Muzeum Okręgowe w Lesznie

wsparcie:
Specjalistyczna Praktyka Lekarska Przemysław Woźny
Konstruktor
Piekarnia Gierczak
An Tur – Biuro Podróży
Restauracja Olimp
Transport Kępka
Kwiaciarnia Milaszewscy
Biuro Rachunkowe DEFI
Jamalex
Ossoweks
ICC RE – Michał Biegajski

COVID-19 – Uczestniku, zapoznaj się: Bezpieczne zwiedzanie

 

 


Islandia dookoła na rowerze zimą

Artur Wysocki
28 października 2021 / czwartek / godz. 18:00
Gminny Ośrodek Kultury ul. Powstańców Wlkp. 7
wstęp wolny

Wspomnienia z Islandii to nie tylko opowieść o zmaganiu się z wiatrem, śniegiem i mrozem.
To także historie spotkanych ludzi, którzy przyczynili się do powodzenia wyprawy.

To około 1500 k. pokonanych samotnie na rowerze w wietrznej, zaśnieżonej czasami deszczowej Islandii.
Czas wyprawy to styczeń 2019

——————————————————————

Zapiski z podróży / 20 styczeń 2019

“Dzień miał być sielanką, ale już na starcie okazało się ze całą noc padał deszcz i zmoczył część rzeczy. Połączenie śniegu i obfitego deszczu jest najgorsze z możliwych. Jeszcze dodać do tego wiatr, dodatnia temperaturę, mamy komplet do porażki. Miało być sielankowe 70 km, a zastałem kompletną klapę.

Opony zapadały się w roztapiającym się lodzie, wiatr kręcił i walił prosto w pysk. Dzień cały czas podrzucał jakiś smaczek, żeby tylko pchnąć mnie do przodu.

Kierowcy machający, pozdrawiający, napotkane renifery, Australijczyk który wyskoczył z samochodu z okrzykiem “you mad” (na marginesie zaprosił szaleńca do Australii). Z drugiej strony kładł wiatr na asfalt, deszcz wyziębiał organizm. W pewnym momencie już nie mogłem się poddać, byłem w strefie fiordów z lawinowym zboczem. Obserwowałem toczące się kule śnieżne, które lądowały na asfalcie, albo zaporach lawinowych. Tutaj rozbicie namiotu nawet nie wchodziło w grę.

Jechałem, prowadziłem, wywracałem się. Tak kilka godzin. Wiedziałem jedno, tak wyziębiony nie mogę trafić do mokrego namiotu i śpiwora. Pozostawało mi zwiększyć dystans do 100 km z “haczykiem” i dostać się do małej miejscowości Hofn nad oceanem. Normalnie powiedziałbym niemożliwe, ale nie miałem wyjścia.

Skrajnie zmęczony, wyziębnięty, pakowałem do ust kawałki energetycznych batonów, by choć trochę ogrzać organizm. Ciepła
herbata już dawno zniknęła, była tylko wspomnieniem. Przegrałem walkę z pragnieniem. Na początku szukałem źródeł, jednak poddałem się. W ciemności, przy akompaniamencie huku wiatru są ciężkie do zlokalizowania. Jak przedszkolak wpakowałem sobie garść śniegu do ust, ale tylko tyle by wytopić z niego parę łyków wody. Bez bicia przyznaję się łącznie zjadłem pewnie z 0,5 kg śniegu.

Odkryłem ze jedynym sposobem, na nie przewracanie jest metoda prowadzenia roweru na “pijaka” czyli jak na osławionym zdjęciu.

Wiatr jednak przybierał na sile. Trzeba było zwiększać nachylenie sylwetki i roweru, by miało to sens. Dosłownie czołgałem się z rowerem. Mrużyłem oczy by widzieć cokolwiek, w oddali zdawało się błyszczeć światło. Nawet nie wiedziałem co to jest. Najważniejsze, że daje jakąś szanse. Okazało się wejściem do tunelu. Ten niestety, był starego typu, czyli nie ogrzewany. Dawał schronienie, ale bez ciepła.

Przejechałem tunel. Stałem przy wyjeździe, w rozterce. Miałem do pokonania 13 km, które mogły się okazać kilku godzinna przeprawą. Los był jednak łaskawszy, oszczędził mi pod koniec dnia walki. Uznając, że dzisiejsza lekcja pokory byłą wystarczająca.

Mam na tej wyprawie Anioły które czuwają nade mną, a właściwie kilka i istnieją naprawdę. Na codzień mieszkają w Rydnafjordur i stąpają po ziemi. Dzięki nim znalazłem schronienie w malutkim Kościółku / na zaproszenie.

Wsłuchuje się w huk wiatru który niesie ocean, i staram się ogrzać wyziębiony organizm. Ten dzień to nauczka, ale dobra nauka.”

pozdrawiam Artur Wysocki

organizatorzy:
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Gminny Ośrodek Kultury w Lipnie


4 lata w podróży

Iza i Piotr Miklaszewscy
23 października 2021 / sobota / godz. 18:00
Kościański Ośrodek Kultury / ul. Mickiewicza 11
wstęp wolny

Podróże z Pazurem, czyli Iza i Piotr, małżeństwo, które wraz ze swoim adoptowanym psem, Snupkiem, realizowali wyprawę dookoła świata. Ostatnie 3,5 roku spędzili w nieprzerwanej podróży. Głównie autostopem, bo tak dostali się z Polski do Gwatemali. Przekroczyli Ocean Atlantycki jachtostopem z Maroka do Brazylii, dwukrotnie Kanał Panamski. Przepłynęli rzekę Amazonkę i jej dorzeczami, dostali się do Ekwadoru. Zwiedzili całą Amerykę Południową i Centralną. Snupek zawitał z nimi już w 38 krajach na 5 kontynentach (podróżuje od 2014 r.). Wspólnie przejechali ponad 50 tys. km., przepłynęli 3500 mil morskich, zdobyli wspólnie m.in. Jabal Toubkal w Maroku, wulkany powyżej 4 tys. w Ekwadorze, a rekord wysokości Snupka to 5822 m n.p.m. na wulkanie Misti w Peru. Uprawiają długie trekkingi, jak 10-dniowy na słynny płaskowyż (górę) Roraima w Wenezueli czy ścieżkę Alpine w górach Huayhuash w Peru (uznawany za jeden z najtrudniejszych trekkingów wysokogórskich na świecie i najpiękniejszych – biegnie cały czas na wysokości od 4000 do 5100 m n.p.m., dla nich był to 11 dniowy trek). Potem aktywne wulkany w Gwatemali: Fuego, Acatenango, Pacaya, Santa Maria obok Santiaquito. Wspinali się też w szwajcarskich Alpach i Kaukazie. Snupek robił też z nimi kilka via ferrat i zjeżdżał na tyrolce w kanionie. Pandemia zatrzymała ich w Gwatemali, gdzie wszelkie ograniczenia wykorzystali do stworzenia dwóch odcinków edukacyjnej powieści komiksowej dla dzieci i młodzieży, opartej na ich przygodach i doświadczeniach. Przeprowadzili też tam akcję kastracji 70 psów i kotów. Ostanie kilka miesięcy, przed powrotem do Polski spędzili przemieszczając się w małej furgonetce, zakupione w Gwatemali, którą zamierzają kontynuować trasę do Alaski. Przedłużające się zamknięcie granic lądowych uniemożliwiło im kontynuację planów, dlatego wrócili chwilowo do Polski.

organizatorzy:
Miasto Kościan
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Kościański Ośrodek Kultury


HIMALAJE CZYLI ROWEREM PRZEZ NAJWYŻSZE PRZEŁĘCZE ŚWIATA

22 października 2021 / piątek / godz. 18:00
Dom Kultury w Garzynie - ul. Jesionowa 2
wstęp wolny

Zapraszamy na drugą część cyklu w Krzemieniewie.
Tym razem będzie to opowieść o rowerowej wędrówce z widokami na najwyższe góry świata.

Marcin Korzonek to maniak rowerowych wypraw. Jego dzienny rekord jazdy na rowerze to 300 km. Będzie to opowieść o samotnej rowerowej wyprawie jedną z najsłynniejszych dróg na świecie – ze Srinagaru do Leh oraz z Leh do Manali. Prelegent przejechał 1300 km przez indyjską część Himalajów zwanych Małym Tybetem. Pokonał 10 przełęczy o wysokości ponad 3000m, z czego cztery mierzyły ponad 5000 m n.p.m. Wjechał na słynną przełęcz Khardong La (5360 m), która do niedawna była uznawana za najwyższą przejezdną przełęcz na świecie. W czasie spotkania dowiemy się też dlaczego ta niebezpieczna droga została utworzona przez indyjską armię i jest otwarta tylko kilka miesięcy w roku.

organizatorzy:

Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie

Inicjatywa dofinansowane ze środków Powiatu Leszczyńskiego


4 lata w podróży

Iza i Piotr Miklaszewscy
22 października 2021 / piątek / godz. 18:00
Muzeum Okręgowe w Lesznie / dawna synagoga / ul. G. Narutowicza 31
10 zł

“Podróże z Pazurem”, czyli Iza i Piotr, małżeństwo, które wraz ze swoim adoptowanym psem, Snupkiem, realizowali wyprawę dookoła świata. Ostatnie 3,5 roku spędzili w nieprzerwanej podróży. Głównie autostopem, bo tak dostali się z Polski do Gwatemali. Przekroczyli Ocean Atlantycki jachtostopem z Maroka do Brazylii, dwukrotnie Kanał Panamski. Przepłynęli rzekę Amazonkę i jej dorzeczami, dostali się do Ekwadoru. Zwiedzili całą Amerykę Południową i Centralną. Snupek zawitał z nimi już w 38 krajach na 5 kontynentach (podróżuje od 2014 r.). Wspólnie przejechali ponad 50 tys. km., przepłynęli 3500 mil morskich, zdobyli wspólnie m.in. Jabal Toubkal w Maroku, wulkany powyżej 4 tys. w Ekwadorze, a rekord wysokości Snupka to 5822 m n.p.m. na wulkanie Misti w Peru. Uprawiają długie trekkingi, jak 10-dniowy na słynny płaskowyż (górę) Roraima w Wenezueli czy ścieżkę Alpine w górach Huayhuash w Peru (uznawany za jeden z najtrudniejszych trekkingów wysokogórskich na świecie i najpiękniejszych – biegnie cały czas na wysokości od 4000 do 5100 m n.p.m., dla nich był to 11 dniowy trek). Potem aktywne wulkany w Gwatemali: Fuego, Acatenango, Pacaya, Santa Maria obok Santiaquito. Wspinali się też w szwajcarskich Alpach i Kaukazie. Snupek robił też z nimi kilka via ferrat i zjeżdżał na tyrolce w kanionie. Pandemia zatrzymała ich w Gwatemali, gdzie wszelkie ograniczenia wykorzystali do stworzenia dwóch odcinków edukacyjnej powieści komiksowej dla dzieci i młodzieży, opartej na ich przygodach i doświadczeniach. Przeprowadzili też tam akcję kastracji 70 psów i kotów. Ostanie kilka miesięcy, przed powrotem do Polski spędzili przemieszczając się w małej furgonetce, zakupione w Gwatemali, którą zamierzają kontynuować trasę do Alaski. Przedłużające się zamknięcie granic lądowych uniemożliwiło im kontynuację planów, dlatego wrócili chwilowo do Polski.

organizator:
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Województwo Wielkopolskie

partner:
Muzeum Okręgowe w Lesznie

wsparcie:
Specjalistyczna Praktyka Lekarska Przemysław Woźny
Konstruktor
Piekarnia Gierczak
An Tur – Biuro Podróży
Restauracja Olimp
Transport Kępka
Kwiaciarnia Milaszewscy
Biuro Rachunkowe DEFI
Jamalex
Ossoweks
ICC RE – Michał Biegajski

COVID-19 – Uczestniku, zapoznaj się: Bezpieczne zwiedzanie


SZLAKIEM ŚW. JAKUBA DO SANTIAGO DE COMPOSTELA

Łukasz Supergan
21 października 2021 / czwartek / godz. 18:00
Mediateka - Biblioteka - ul. Pułaskiego 3
wstęp wolny

Łukasz Supergan to podróżnik znany z bardzo długich pieszych i samotnych wędrówek.
Zapraszamy na jego opowieść pt:
“Szlakiem św. Jakuba do Santiago de Compostela”.

Jak wygląda Stary Kontynent z perspektywy pieszego? Kim są ludzie, którzy decydują się na długą wędrówkę do Santiago? Jak zmienia się człowiek u kresu takiej wędrówki? I czy niewierzący może iść na pielgrzymkę? „Droga” to opowieść Łukasza Supergana o najdłuższej wędrówce życia, emocjach jakie jej towarzyszyły i ludziach spotkanych na szlaku.

Od ponad tysiąca lat pielgrzymi ze wszystkich zakątków Europy wyruszają w drogę do północno-zachodniej Hiszpanii. Wielu z nich wierzy, że to tam, w mieście Santiago de Compostela, złożone są doczesne szczątki Świętego Jakuba, apostoła Chrystusa. Wędrują kilkaset kilometrów przez Hiszpanię, by zanieść do grobu świętego podziękowania, prośby i modlitwy. Wielu innych podąża tam z ciekawości, by poznać kraj i jego kulturę, niekoniecznie z powodów religijnych. W szlakach wiodących do Santiago tkwi magia, która sprawia, że co roku dziesiątki tysięcy ludzi ruszają, by odbyć trudny marsz do tego miejsca.

Łukasz rozpoczął najdłuższą drogę swojego życia na podobieństwo średniowiecznych pątników, wyruszył pieszo do Hiszpanii wprost spod drzwi swojego domu, z Warszawy. Wędrując przez 5 krajów Europy, po 111 dniach dotarł do Santiago, przechodząc około 4000 kilometrów.

***

Łukasz Supergan – organizator wypraw długodystansowych, autor, fotograf, przewodnik.
Przeszedł 20 000 km na szlakach Europy, Azji i Ameryki Pn., w tym szlak z Warszawy do Santiago de Compostela, dwukrotnie Łuk Karpat (jako pierwszy człowiek samotnie). Wędrował w Himalajach, Karakorum, Tien-Szan i Pamirze.
Przemierzył grań Pirenejów, irańskie góry Zagros, trawers Islandii, całość łańcucha Alp oraz Izraelski Szlak Narodowy.

 

organizatorzy:

Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Centrum Artystyczno – Kulturalne “Zamek”
Mediateka – Biblioteka w Krośnie Odrzańskim

Zadanie dofinansowano ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego


Himalaje CZYLI ROWEREM PRZEZ NAJWYŻSZE PRZEŁĘCZE ŚWIATA

Marcin Korzonek
20 października 2021 / środa / godz. 18:00
Gminne Centrum Folkloru w Bukówcu G. / ul. Powstańców Wlkp. 114
wstęp wolny

 

Zapraszamy na drugą część cyklu w Bukówcu G.
Tym razem będzie to opowieść o rowerowej wędrówce z widokami na najwyższe góry świata.

Marcin Korzonek to maniak rowerowych wypraw. Jego dzienny rekord jazdy na rowerze to 300 km. Będzie to opowieść o samotnej rowerowej wyprawie jedną z najsłynniejszych dróg na świecie – ze Srinagaru do Leh oraz z Leh do Manali. Prelegent przejechał 1300 km przez indyjską część Himalajów zwanych Małym Tybetem. Pokonał 10 przełęczy o wysokości ponad 3000m, z czego cztery mierzyły ponad 5000 m n.p.m. Wjechał na słynną przełęcz Khardong La (5360 m), która do niedawna była uznawana za najwyższą przejezdną przełęcz na świecie. W czasie spotkania dowiemy się też dlaczego ta niebezpieczna droga została utworzona przez indyjską armię i jest otwarta tylko kilka miesięcy w roku.

organizatorzy:

Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Gminny Ośrodek Kultury
Gminna Biblioteka Publiczna

Inicjatywa dofinansowana ze środków Powiatu Leszczyńskiego.


ISLANDIA. KRAINA LODU I WIATRU

Łukasz Supergan
20 października 2021 / środa / godz. 18:00
Biblioteka w Nowej Soli - ul. Bankowa 3
wstęp wolny

W 2016 roku Łukasz Supergan przeszedł całą szerokość Islandii ze wschodu na zachód, przez ogromne, wulkaniczne pustkowia i podnóża lodowców. Miejsce to, mimo surowej przyrody, trudnych warunków i wielu dni w samotności było tak fascynujące, że już wówczas podjął decyzję o powrocie w to miejsce i próbie jej przejścia w środku zimy, samotnie i na nartach. Po ponad 3 latach stało się to faktem.

Między styczniem i marcem 2020 r., przez 36 dni, ciągnąc 50-kilogramowe sanie, przeszedł samotnie 800 kilometrów przez dzikie wnętrze Islandii. W temperaturach sięgających -20 stopni, przy wietrze i burzach śnieżnych, wyszukując drogę wśród śniegu, lodu i skał. Po 5 tygodniach przeszedł wyżyny Islandii, kończąc marsz na odległym zachodnim krańcu półwyspu Snaeffelsnes. Było to prawdopodobnie jedyny takie przejście ukończone w kalendarzowej zimie.

Łukasz Supergan – organizator wypraw długodystansowych, autor, fotograf, przewodnik.
Przeszedł 20 000 km na szlakach Europy, Azji i Ameryki Pn., w tym szlak z Warszawy do Santiago de Compostela, dwukrotnie Łuk Karpat (jako pierwszy człowiek samotnie). Wędrował w Himalajach, Karakorum, Tien-Szan i Pamirze.
Przemierzył grań Pirenejów, irańskie góry Zagros, trawers Islandii, całość łańcucha Alp oraz Izraelski Szlak Narodowy.

organizatorzy:
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Miejska Biblioteka Publiczna w Nowej Soli

Zadanie finansowane ze środków Gminy Nowa Sól – Miasto


SKARB ELDORADO. AMERYKA PRZED PRZYBYCIEM KOLUMBA

Arkadiusz Winiatorski
19 października 2021 / wtorek / godz. 8:45 i 9:35
GCKSTiR ul. Ratuszowa 10 a
wstęp wolny

Co w Ameryce było cenniejsze niż złoto?
Co służyło tam za pieniądze?
Kto wymyślił gumę do żucia, a kto popcorn?
We wspólnych grach, zabawach i łamigłówkach wcielimy się w przedstawicieli cywilizacji Majów, Azteków i Inków – poznamy ich życie, bogów oraz jadłospis.
Poznamy majańskie cyfry i spróbujemy złamać szyfr do najcenniejszego skarbu.
Wyposażeni w majańskie pieniądze wybierzemy się na dawny targ.
Dowiemy się, co dzisiejszy świat zawdzięcza dawnym cywilizacjom,
i wcielimy się w zawodników w lucha libre, którzy podobnie jak dawni azteccy wojownicy noszą maski. Stworzymy swoje własne maski oraz pseudonimy inspirowane dawnymi cywilizacjami.

organizatorzy:
Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty
Gminne Centrum Kultury, Sportu, Turystyki i Rekreacji w Bojanowie